sobota, 9 czerwca 2012

I'm in love with a dying man.

Zbyt dużo się działo by pisać, nie potrafiłam i chyba dalej nie potrafię ubrać tego w słowa, tego wszystkiego co się wydarzyło, ale może to lepiej.
Muszę przyznać, działo się dużo, dużo dobrego, na prawdę. Mało złego może jedynie niepewność, która dręczy mnie szczególnie dziś i jakieś rodzaje chwilowego zachwiania. Ale nieważne.
Muszę podziękować tu pewnej osobie, za 4 spotkania, które na prawdę dużo mi dały, dużo szczęścia, euforii, i innych, mimo, że boję się, że oboje odbieramy to wszystko w inny sposób. Bardzo się boje, że stracę to wszystko, bo okaże się, że inaczej to nazwałam, inaczej niż jest na prawdę. W każdym bądź razie dziękuję jeszcze raz za rozpijanie mnie, usypianie, odprowadzanie, jęczenie, śpiewanie i wszystko inne. I za te piękne słowa: 'zaopiekuj się mną', oh ryly.
Dziś był jakiś tam rockowy festiwal który oficjalnie uważam za zajebisty. W tym miejscu muszę podziękować za ogarnianie alkoholu dla mnie, za pogo i za to, ze cała jestem w błocie, za noszenie mnie na rękach, za przebicie mi tragusa (mrumru<3) i za całą resztę. Dziękuję i więcej takich dni.

Tak dużo tu pięknych słów mimo, że czuję się teraz chujowo, och.





~ Yuuki.

czwartek, 7 czerwca 2012

Łeba.

Cześć.
Dziś w nocy wróciliśmy z Łeby. Ogólnie było dobrze, bardzo dobrze... no dobrze, zajebiście. Tosty na prostownicy, tabaka, trzym ryj, fazy, straszenie Amelki, wyrzucanie jedzenia, monstery, i takie tam. Do tego teksty różnego rodzaju. Pierwszego dnia spotkaliśmy się o 4:00 pod szkoła, gdzie czekał już autokar. szybko się zapakowaliśmy i około 4:15 wyjechaliśmy. Droga minęła dosyć szybko. O 9:00 byliśmy już na miejscu i od razu poszliśmy na śniadanie. Później pojechaliśmy do parku narodowego. Chodziliśmy po wydmach, a następnie poszliśmy na plażę, a wzdłuż niej wróciliśmy do ośrodka na obiad. Po posiłku znów pojechaliśmy do miasta, tym razem Ustki. Tam mieliśmy zaplanowany rejs statkiem. Ponad połowę przesiedziałam z Darią pod pokładem pilnując Amelki, nieważne. Po tym poszliśmy na plaże, gdzie zapomniałam, że mam na nogach buty i wbiegłam do morza, przez co musiały się przez 2 godziny suszyć, tak. Akurat gdy musieliśmy się zwijać były wystarczająco suche do założenia. Na kolację było ognisko, a dokładniej kiełbaski. Około 22 ogarnęłyśmy się i zrobiłyśmy syf. Rzeczy typu 2,5 litra pepsi na mojej pościeli, rzucanie energetykami po Marceliny łóżku, Amelia wciąga tabakę oczami, spuszczanie fajek w kiblu, barszcz z Marceliną i tak dalej, dobrze. I wcale nie było przypału, przez krzyczenie co dwie minuty 'trzym ryj, Amelia' spałyśmy przy otwartych drzwiach. W końcu około 1 w nocy mogłyśmy je spokojnie zamknąc, a wtedy zaczęłam opowiadać historię o duchu w oknie co porywa ludzi, a Daria z amelią w to uwierzyły i srały pól nocy, hehusie. 

***
O 8:30 mieliśmy oddać pokoje, więc o 6:30 wstałyśmy, żeby ogarnąć. Ja, Daria, Amelia i Kasia się obudziłyśmy, a potem o 7 Lucyna i Marcelina. Skombinowałyśmy mopa, wiadro i inne tego typu rzeczy i o 8 byłyśmy już w pełni gotowe do zdania pokoju. Ja musiałam zostać jako ostatnia i pilnować klucza. Po śniadaniu pojechaliśmy ponownie na wydmy. Było mniej ciekawie niż poprzedniego dnia, ale ok. Znowu szliśmy plażą, jakieś dużo km, aż do wyrzutni rakiet, co było chyba najciekawszym punktem całej wycieczki. Tam zasiedzieliśmy jakąs godzinę i znów plażą na obiad. Do domu ruszyliśmy około 15:30, a po drodze zahaczyliśmy jeszcze o Domek Do Góry Nogami w Szymbarku. Stamtąd wyszliśmy około 19:30 i prosto do Gniezna. Na miejscu byliśmy, jak już wspominałam, ok. 1-2 w nocy. Generalnie wycieczkę będę wspominać jako najlepszą dotychczas. To tyle. A teraz jakieś zdjęcia, czekam aż Lucyna wyśle resztę <3 

smile
z Kasią <3
dfhdhfhd
nanananana
Cześc Daria <3


To tyle. Cześc <3

poniedziałek, 4 czerwca 2012

lowe.

Ay.
Kocham dzisiejszy dzień i wszystko co się z nim wiąze. Rano zaczął się już bardzo pozytywnie, a im później tym było tylko lepiej. Lekcji prawie nie było, tylko byliśmy w ośrodku kultury przywitać wymianę, aww. Kocham. Po szkole szłam z Marceliną do domu, a pod wieczór jechałam na zakupy. Anyway, kupiłam sobie kurteczkę i jakiś oversize. Oby dwa z Funk n'Soul. Teraz końcówka pakowania podręcznego. Czekam 3:00 w nocy. Na razie nie będę zdradzać naszych planów, ale sa wybitne. I co dziwne, wyjątkowo cieszą mnie plany braku pogody, bynajmniej tej dobrej, bo mamy dobre plany.
Tylko dajcie mi już 3:00

niedziela, 3 czerwca 2012

shut the fuck up, get up.

Witam.
Dzień dziecka przez 4 dni? Oczywiście, że mi to pasuje. W czwartek szkolny,
 w piątek oficjalnie a w weeken realizacja wszystkich planów związanych z tym 'świętem' no miło. Dzisiaj od rana byłam w Poznaniu. Najpierw odwiedziliśmy galerię na Malcie, bo musiałam kupić sobie strój, a ściślej mówiąc wybrać sobie jakiś, nieważne. W każdym razie ten najbardziej przypadł mi do gustu, jak sie
później okazało sprawdził się też w praktyce.



                                              

 góra + dół - New Yorker
Potem pojechaliśmy na Termy Maltańskie, nono zajebiście. Ogólnie, tak to ja rozumiem. Jutro kolejna część, a tymczasem musze szykowac 'towar' na wycieczkę, obiecałam XD Idę po walizkę, jeszcze przede mna pranie kilku rzeczy i we wtorek w nocy wyjazd. Sie nie mogę doczekać, a tutaj już do poniedziałku za tydzień pewnie nic nie napiszę. Ok, to do kiedyś tam. <3

czwartek, 31 maja 2012

inspire.

Tymrazem postanowiłam przygotować Wam kolejną, tym razem dużą porcję inspiracji. W ostatnim czasie udaje mi się wyszukać bardzo dużo inspirujących zdjęć, przez co karta pamięci w moim telefonie niemal się łamie. No cóż, pozostaje mi tylko Wam je pokazać, łapcie.








Teraz jeszcze kilka informacji organizacyjnych, tak. We wtorek jade na wycieczkę, wiem, że jeszcze troche czasu, ale przez weekend mnie nie ma na miejscu, więc wolę poinformować Was już teraz. Tak więc, być może, że do środy wieczora nie pojawi się tu żadna notka, przynajmniej ode mnie, także Yuuki bardzo na Ciebie liczę w tej kwestii. I druga sprawa, nudzi mi się, dlatego łapcie mojego formspringa TU i proszę o dużą liczbę spamu i HEJTÓW <3

trol.

Witam państwa.
Jutro już nie bedę miała czasu nic napisać(oh, znowu zakładam coś z góry, dlatego wszystkim Bachorom chciałabym złożyć najserdeczniejsze życzenia, jeśli te z Wielkanocy się jeszcze nie spełniły. A Waszym rodzicom życzyć dużo cierpliwości i spokoju do swoich dziwnych dzieci. Mamo, tato, macie dziwne dziecko. To chyba na tyle. Jeszcze raz, wesołego dnia bachora.

***
A teraz możecie zrobić nam prezent i do niedzieli dobić do 230 obserwatorów, tak, dziękuję.

sobota, 26 maja 2012

Drop Dead.

Obiecana. Zacznijmy od tego, że Drop Dead Clothing jest firmą sygnowaną, a także po części tworzoną przez wokalistę Bring Me The Horizon - Olivera Sykesa, a także kilku innych muzyków. DD projektuje ubrania w wielu stylach, ale na pewno nie przypadną one do gustu wszystkim. Ubrania tej firmy trudno podpisać pod jeden konkretny, ale chyba najbliżej im do scene. Niestety, do gustu nie przypadną też ceny, bo wahają się od 120 zł w górę. Kolejnym minusem jest fakt, że firma ta jest trudno dostępna w naszym kraju, aczkolwiek nie w ogóle. W Polsce sklep Drop Dead można znaleźć w Warszawie, a jeśli komuś nie po drodze, to bez problemu można dostać je w Internecie, na koniec podam kilka przydatnych linków. a jeśli o informacje chodzi, to też o nie trudno, bo w naszym kraju ta firma jest [jeszcze] mało popularna. A teraz zapraszam do obejrzenia kilku propozycji ubrań Drop Dead
.