czwartek, 17 maja 2012

Hej.
Potrzebuję trochę czasu, żeby poukładać sobie kilka rzeczy, bo ostatnio zapanował wszechobecny burdel, krótko mówiąc. Wiec notki będą pojawiały się rzadziej, bilansik sobie odpuszczę, tylko jeśli wyjdzie mi jakaś fajna stylówa, bądź zrobię jakieś ciekawe DIY to poświęcę wam tu trochę czasu.




Bluzka z krzyżem - moje DIY.
Kurtka - domowe znalezisko.
Czapka - Glovestar.

Jak coś, regularnie piszę > TU <
oraz rebloguję, followuję, nolifie > TU <.


To tyle si ja.


/Y.

środa, 16 maja 2012

skin.

Witajcie.
Jak widzę Yuuki dzielnie się trzyma programu odchudzania, za to ja stwierdziłam, że w chuju mam liczenie bilansu i inne kurewstwa (wybaczcie, jak kogoś uraziłam tym), ale po prostu postanowiłam jeść mniej i nie wpychać w siebie słodyczy dosłownie na kilogramy. Zacznę po prostu odżywiać się zdrowiej i ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć. I z pewnością uda mi się do 42kg dojechać.
A dzisiaj był tak zajebisty dzień, i w szkole, jak i po szkole. Nie chce mi się za bardzo opisywać go tu całego, wystarczy powiedzieć, że było zajebiście i po miszczosku, tak. I dodam jeszcze, że założyłam jeszcze jednego bloga. TU jest link, i nie bede więcej spamić. No, to chyba na tyle, cześć :3


HATERS GONNA HATE.

wtorek, 15 maja 2012

Zaczynam liczyć od poniedziałku, więc:

14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31.

zielone - dni zaliczone (do 600 kcal)
czerwone - dni niezaliczone (możliwe 3 w miesiącu)

Dzień 3 (wczoraj): Postanowiłam zacząć pisać o moim odchudzaniu, ponieważ mam nadzieję, że zmotywuje mnie to w jakiś sposób, doda mi sił i motywacji. Mam słabą wolę, a patrząc na to zła na siebie staje się silniejsza.

Bilans:
ś: 2 kromki czarnego chleba z twarożkiem i pomidorem
o: pączek, którego zręcznie spaliłam robiąc brzuszki,
k: jakaś kanapka.
ok. 500 kcal + brzuszki.

Dzień 4 (dziś): Czuje się zwyczajnie źle. Spoglądając w lustro widzę same niedoskonałości, mało rzeczy pozytywnych, chcę to zmienić.

Dziś oszczędzę sobie bilansik, ponieważ jestem strasznie zła na siebie za to co dziś zjadłam. Śniadanie standardowo, w szkole kawałek czegoś od kogoś, za to po powrocie do domu zjadłam kawałek czekolady i trochę zupy. Nawet nie chcę wiedzieć ile to kcal razem, chyba pójdę pobiegać, aby choć trochę to spalić, czuje się źle.

/Y.


niedziela, 13 maja 2012

fuck.

Nie lubię swoich urodzin.
Wolę nie rozpisywać się na temat wczorajszej imprezy, spisania przez policje, świetnej zabawy, wielu przypałów, chwil zapomnienia i radości, bo po co?
Dziś za to w chuj rodzinnie, i tak wszyscy zapomnieli o moich urodzinach, średnio mnie to wzruszyło, ale trochę chamsko, nie zaprzeczę. Trochę się zawiodłam.



Zaciekawiło mnie to:
Osobowość borderline charakteryzują: wahania nastroju, napady intensywnego gniewu, niestabilny obraz siebie, niestabilne i naznaczone silnymi emocjami związki interpersonalne, silny lęk przed odrzuceniem i gorączkowe wysiłki mające na celu uniknięcie odrzucenia, działania autoagresywne oraz chroniczne uczucie pustki (braku sensu w życiu).
Dla typu borderline muszą wystąpić co najmniej trzy spośród cech wymienionych przy typie impulsywnym (powyżej), oraz co najmniej dwie spośród poniższych:
  1. zaburzenia w obrębie i niepewność co do obrazu ja (self image) oraz celów i wewnętrznych preferencji (włączając seksualne),
  2. ciążenie ku byciu uwikłanym w intensywne i niestabilne związki, prowadzące często do kryzysów emocjonalnych,
  3. nadmierne wysiłki uniknięcia porzucenia,
  4. powtarzające się groźby lub działania o charakterze autoagresywnym (self-harm),
  5. chroniczne uczucie pustki.

Zgodnie z DSM-IV, pograniczne zaburzenie osobowości (301.83) występuje, jeżeli przez dłuższy czas utrzymuje się co najmniej pięć spośród wymienionych dziewięciu kryteriów:
  1. gorączkowe wysiłki uniknięcia rzeczywistego lub wyimaginowanego odrzucenia,
  2. niestabilne i intensywne związki interpersonalne, charakteryzujące się wahaniami pomiędzy ekstremami idealizacji i dewaluacji,
  3. zaburzenia tożsamości: wyraźnie i uporczywie niestabilny obraz samego siebie lub poczucia własnego ja (sense of self),
  4. impulsywność w co najmniej dwóch sferach, które są potencjalnie autodestrukcyjne (np. wydawanie pieniędzy, seks, nadużywanie substancji, lekkomyślne prowadzenie pojazdów, kompulsywne jedzenie),
  5. nawracające zachowania, gesty lub groźby samobójcze albo działania o charakterze samookaleczającym,
  6. niestabilność emocjonalna spowodowana wyraźnymi wahaniami nastroju (np. poważnym epizodycznym głębokim obniżeniem nastroju (dysphoria), drażliwością lub lękiem trwającymi zazwyczaj kilka godzin, rzadko dłużej niż kilka dni),
  7. chroniczne uczucie pustki,
  8. niestosowny, intensywny gniew lub trudności z kontrolowaniem gniewu (np. częste okazywanie humorów (ang. frequent displays of temper), stały gniew, powtarzające się bójki),
  9. przelotne, związane ze stresem myśli paranoiczne (ang. paranoid ideation) lub poważne symptomy rozpadu osobowości (ang. dissociative symptoms).




piątek, 11 maja 2012

dzień 2.

Wczoraj odpuściłam sobie bilans. Był to dla mnie zbyt chujowy dzień, aby dbać o jedzenie, niestety. Dlatego dopiero dzisiejszy liczę jako drugi. Za to jutro znów będę zmuszona odpuścić sobie liczenie kalorii gdyż robimy urodzinowy melanż = libacje alkoholowe = mnóstwo kalorii. Jednak mam w zwyczaju nocne bieganie na kacu więc myślę, że raczej to zrzucę.

Dzień drugi:
Chcę przede wszystkim schudnąć i czuć się dobrze w swoim ciele,
chcę wprowadzić wszechobecny porządek.  Tylko tyle.

Bilans:
ś: 2 kromki czarnego chleba z łososiem,
o: jakiś lód,
k: nic.
Około 500 kcal.


czwartek, 10 maja 2012

skinny.

Hej. Wróciłam. Potrzebowałam kilku dni, żeby sie ogarnąć i zmotywować do poddania się odchudzaniu. No więc od dwóch dni ostro się trzymam, ale muszę przyznać, że nie jest źle. Nie mam wyznaczonych żadnych konkretnych potraw, staram się jeść mniej, na koniec podliczam wszystkie zjedzone kalorie (bilans sieroto). Wczoraj miałam 723 kcal, dzisiaj spadłam do ok. 600 kcal. Już mówiłam, ale przypomnę, że mam 160 wzrostu i ważę 45 kg. Nie mam konkretnego celu, jeśli o wagę chodzi. Chcę, żeby były widoczne efekty. Mam nadzieję, że mi się uda. Dzisiaj, do końca dnia raczej nic nie zjem, może jedynie wypiję herbatę, nie wiem. To chyba wszystko, co mam do powiedzenia w tym temacie. W niedzielę dodam jakąś tematyczną, hej.


Yes, I'm reallly want to be skinnier.


no to:
śniadanie- musli z mlekiem 100 kcal
d. śniadanie - batonik musli 150 kcal
obiad - łyżka ryżu, kawałek ryby 200 kcal
kolacja - pieczywo chrupkie z sałatą 90 kcal
+ sok owocowy 100 kcal, woda, herbata

środa, 9 maja 2012

Perfect.

Więc zaczynam odchudzanie, po raz 23364785637865, ale teraz postaram się wytrzymać, na prawdę, muszę, bo czuje się tak źle z moją wagą, że wręcz szaleje.


Dzień 1:
Mam 160 i ważę 51 kg. Mam aktualnie blond-brązowe włosy, zielone oczy,
bardzo wystające obojczyki. Nie umiem pisać o sobie.

Bilans:
ś: 2 kromki czarnego chleba, z białym twarożkiem i pomidorem,
2 ś: nic,
o: warzywa na patelni,
k: frugo.
Około 550 kcal.

+ godzinne bieganie po schodach -1100 kcal, 200 brzuszków.

Co u mnie? W niedziele mam urodziny, w sobotę robimy melanż, w piątek rano robię septum, a później maluje włosy. I w sumie nic ciekawego. Jutro powinnam poprawić niemiecki, poprawiłam już matematykę i wychodzi na to, że jednak zdam.

/ Y.