środa, 21 marca 2012

There is a hell...

"...i wbiegła do domu rzucając plecak na środek przedpokoju. Nawet nie zdjęła butów. Jedyne o czym myślała, to biała koperta leżąca na szafie. Gdy znalazła się koło niej rozerwała niedbale papier i po chwili już patrzyła na niewielkie, kwadratowe i płaskie pudełko, na którego okładce malował się grymas maski weneckiej, na twarzy postaci ubranej w biało-czarną pelerynę. Na odwrocie znajdowała się lista tajemniczych dwunastu utworów, które-mimo swojego mrocznego brzmienia- malowały uśmiech na twarzy dziewczyny..."

Nie, nie jest to żaden fragment książki, ani cytat, tylko ładniej ujęte słowa: "wpadła jak popierdolona do domu, brudząc całą podłogę glanami. Po chwili była już w swoim pokoju i zobaczyła paczkę, po której otwarciu dostała kurwicy i do tej pory nie może się ogarnąć"
A wszystko za sprawą... Dowiecie się na końcu notki, od początku. Dziś pierwszy dzień wiosny. W szkole mieliśmy baardzo luźne lekcje, w sumie cały czas siedzieliśmy na dworze i oglądaliśmy jakieś występy albo coś odpierdalaliśmy, pozdrawiam wszystkich z dzisiaj. Daria, Zuza, Marcelina, Martyna, okok. Stroje wiosenne, moja bluzka, japierdole... Ale co tam, i tak dobrze w kit było. Tylko przy jedzeniu marchefki odkręciły mi sie kulki od smileya i prawie pogubiłam, ale się w miarę w porę skapnęłam i mam. Po zakończeniu poszłam (pobiegłam jak opętana, bo się prawie spóźniłam na autobus) do domu. I... No właśnie. Teraz zapraszam na początek notki. Już? Ok, wyjaśniam. Mama zamówiła mi płytę Bring Me The Horizon "There is a hell believe me I've seen it, There is a Heaven, let's keep it's a secret" Uff... całe z pamięci. Tak się z tego ucieszyłam, że nie wiem, po prostu strasznie strasznie. Nie wiem jak jej za to podziękować. W gruncie rzeczy, to chyba kolejne spełnione marzenie. Na koniec dam jakieś zdjęcia, w następnej notce postaram sie dać jakieś filmiki, bo kilka mam *-* Może nie jakieś bardzo sensowne, ale zawsze jakieś uzupełnienie. Okok, nie będę wyprzedzała faktów, bo najpierw muszę wrzucić na kompa. Zaraz się za to zabiorę... Tymczasem łapcie zdjęcia płyty.94837297563768 zdjęć jednej głupiej płyty, do tego zjebanych jakościowo. Ugh... Ważne, że widać. Tak strasznie się z niej cieszę. Tak, będę teraz o tym trąbiła przez tydzień, ale sie nie dziwić proszę.
Marzenie 1
Marzenie 2
Marzenie 3

Marzenie 5
Marzenie 6
Dobra, już powoli kończę tą wyczerpującą notkę, męczę się z tym od dwóch godzin.

Mam nadzieję, że się spodobało. Zapraszam do komentowania, dodawania się do obserwatorów. Wszystkie pytania kierujemy TUTAJ. Dobranoc :)

niedziela, 11 marca 2012

Camden town

Post tematyczny- jak obiecałam. Postanowiłam poświęcić go na przedstawienie Wam pewnego bardzo ciekawego miejsca, a dokładniej (jak wskazuje tytuł) Camden town w Londynie. Myślę, że na luzie można nazwać je czymś w rodzaju mekki mody alternatywnej, punków itp. Jest to dzielnica Londynu, w której znajdują się dziesiątki sklepów, straganów i klubów właśnie dla miłośników takiego stylu. Ale może na początku trochę 'mądrości' Wikipedii.

Camden Town - dzielnica w północnej części Wewnętrznego Londynu w centrum gminy London Borough of Camden. Została założona jako dzielnica mieszkalna w 1791. Dzielnica stała się ważnym miejscem w czasach początku rozwoju kolei. Jej przemysłowe dziedzictwo dało początek rozwojowi handlu i rozrywki, w tym wielu sławnych na świecie bazarów np. Camden Market i scen muzycznych związanych z kulturą alternatywną. W dzielnicy znajduje się stacja metra Camden Town.

Tak na prawdę wygląda to trochę inaczej, niż przedstawia to ciocia. Na każdym kroku spotyka się coraz to bardziej 'kolorowych' ludzi, a od wystaw sklepowych nie można oderwać oczu. Co chwila odbywają się tam koncerty wielkich gwiazd sceny punkowej, metalowej czy jeszcze innych podobnych gatunków muzyki. Myślę, że na prawdę warto zobaczyć tą 'uroczą' dzielnicę, nawet jeśli nie interesuje się takimi stylami, a po prostu z ciekawości. Teraz trochu zdjęć.(nie są moje, żeby nie było.)
Mam nadzieję, że się spodobało. Zapraszam do komentowania, dodawania się do obserwatorów. Wszystkie pytania kierujemy TUTAJ. Dobranoc :)
Yuu, może jakaś loteria na 250/300 obserwatorów? : 3

niedziela, 4 marca 2012

nails.

Cześć. Blog miał być po części o modzie itp, więc post będzie utrzymany w tej tematyce. Pewnie większość z Was o tym słyszała, może nie. W każdym razie chcę Wam pokazać 'gazetowe' paznokcie i sposób ich wykonania. Nie jest to wcale trudne a wygląda prześwietnie (sprawdzone). No więc rzeczy, które będziemy do tego potrzebowali:
  1. biały lakier do paznokci, sprawdzi się dobrze taki do frencza, bezbarwny lakier,
  2. 'szara' gazeta,
  3. spirytus, denaturat lub dezodorant,
  4. gąbka, ścierka lub coś podobnego.
  5. trochę cierpliwości.
A teraz sposób wykonania:
  • Malujemy paznokcie lakierem (wzór ładnie wygląda na dłuższych paznokciach)
  • Czekamy aż DOBRZE WYSCHNIE i nakładamy na niego kawałek papieru zadrukowaną stroną do płytki paznokcia,
  • Gąbkę lub ściereczkę zwilżoną spirytusem lub denaturatem przykładamy do gazety na paznokciu i trzymamy ok. 20 sekund,
  • Delikatnie zdejmujemy gazetę,
  • Chwilę czekamy (ok. 5 sekund) i nakładamy bezbarwny lakier.
  • GOTOWE!
Tak to mniej więcej powinno wyglądać. Jbc, zdjęcie nie moje.

+ kurwa, blog znowu schodzi na psy <3 odpisujecie sie z obserwatorów, nie komentujecie...
Ale w sumie mam wyjebane, narazie.

czwartek, 1 marca 2012

smile .

No siema. Musze sie pochwalić, że od soboty jestem posiadaczką smiley'a. W sensie kolczyka w wiązadełku nad zębami, dla niedoinformowanych. W aptece kupiłam najcieńszy wenflon i po powrocie zabrałam się za przebijanie. Musiałam przebić kilka razy, bo za każdym razem gdy wyjmowałam igłę, gubiłam dziurkę i nie mogłam przełożyć kolczyka. Przebiłam ponownie i w końcu udało mi się. Oczywiście miałam przez 38792634 godzin problem z zakręceniem jednego grotka. Ale udało sie i sie nim jaram. Zdjęcia musze wrzucić na kompa, na razie nie mam kabla. Dobra, już nie nudzę. Cześc.
Daje edita ze zdjęciem kolczyka mego *

sobota, 25 lutego 2012

targ.

ok, chceliście ciuchy to macie, ceny są do utargowania. Dokładniejsze informacje moge podać w prywatnych wiadomościach, to samo tyczy sie również zdjęć. no więc tak.koszulka z kinkykiki. Kosztowała ok. 60 zł. Rozmiar S, wzorek widoczny. Nie nosze jej, bo jest mi za mała. stan b.dobry. Cena od 15 zł. Koszulka z Hello Kitty, szara w ciemniejsze HK z różowymi błyszczącymi kokardkami. Lubiłam ją, dosyć często nosiłam, ale jej stan ocenię na b.dobry/dobry. Kupiona w H&M, za chyba 50 zł, dosyć dawno. Cena od 10 zł. Czarno biała koszula z H&M. Jak widać, jest ona przetykana błyszczącą nitką. Została we mnie wciśnięta siłą dosłownie, a miałam ją na sobie tylko dwa razy, na święta. Jej rozmiar to 146. Cena od 13 zł.ooo. Koszulka z glovestar. Kupiona za 30 zł. Kiedyś pokazywałam ja na filmiku, może starsi czytelnicy pamiętają. W sumie nie wiem po co ją zamówiłam. Ani razu jej nie założyłam, na prawdę. Jej stan jest też dlatego idealny. Cenę dam od 15 zł, bo jest tego warta. Jej rozmiar to niby M/L, ale wypada malutka, nada się na osobe o rozmiarówce S/M. Tunika kupiona bodajże w Szwecji. Czarna z naszytymi kolorowymi czaszkami. Jej rozmiar to 164, nie wiem czemu jej w sumie nie noszę. Jej stan jest idealny, a nawet lepszy. Cena od 12 zł. Bluzka z Butiku. Zielona z kropkowanym Garfieldem. Dosyć długo ją nosiłam, bardzo ją lubiłam. Jest wygodna, dosyć obcisła. Jej stan mogę ocenić na dobry (normalne ślady użytkowania) ma ona malutką plamkę koło ręki garfielda, ale zobaczę czy po praniu zejdzie. Dlatego jej cena od 7 zł. Koszulka z Zary. Kolor nude z motywem zielono-fioletowego motyla. Znajdują sie na niej złote ćwieki. Dostałam ją na urodziny, chyba 12, i miałam na sobie doslownie dwa razy, co oznacza, że jej stan jest niemalże idealny. Rozmiar to 146/152. Cena od 15 zł.
bluzka z długim rękawem w kolorze wiśniowym z Hello Kitty. Kupiona w Oysho za ok. 70zł. Rozmiar XS. Założona kilka razy, nie nosze dlatego, że, no cóż, przestałam lubić Hello Kitty i jest mi troche mała. Stan idealny, na prawdę ciężko mi sie z nia rozstać, no ale chce mieć porządek. Cena od 25 zł. (wszystko przed wysyłką zostanie wyprane jeszcze raz)
Spodnie pumpy, kupione na allegro. Stan b.dobry, nie ma zniszczeń, tylko miały wciąganą gumę w pasie, ale t nie zmienia ich stanu. Są mi za małe. nie wiem jaki rozmiar, nie posiadają metki. Bodajże coś około XS. Cena od 10 zł.

Szorty z H&M szaro-szare. Uwielbiałam je, chyba moje ulubione spodenki. Są mi baaaaaardzo za małe, ale w stanie b.dobrym. Rozmiar ich to 134/146 (ja chodziłam w nich gdy miałam rozmiarowke 152, więc no) ale wypadają chyba większe. Cena od 12 zł.

___

Swoje ceny oferujecie w komentarzach, każdy artykuł ma swój numer np. pierwsza rzecz to nr.1 itd.

piątek, 24 lutego 2012

fuck it.

Cześc, nie dodawałam notki jak wrócilam, cóż nie chciało mi sie i tyle powiem. Ogólnie było nieźle, mogło by być lepiej, bo sie nudziłam strasznie, no ale dobra. Dzisiaj dziadkowie zamknęli mnie w domu bardzo inteligentnym podstępem, a dokładniej pochowali mi po jednym bucie z każdej pary, ale udało mi sie uchronić jedne trampki i wyszłam, nie ważne. Najpierw na chwile sie z Zochą widziałam, potem wróciłam na chwile do domu po torbe i poszłam z Marysią do galerii. Kupiłam sobie koszulke jedną i taki fajny długopis pokazujący fuck. Oczywiście jak go prosiłam ("ja prosze ten długopis ze środkowym palcem") to kobieta jak go niosła to dosłownie turlała sie po podłodze ze smiechu, no ale ok. Potem do maka, na lody karmelowe. I takie tam spotkanie Jacha, który przyszedł na obiad, bo "musi nie zdążyć na droge krzyżową", ogólnie spoko. Potem powrót do domu i telefon do matki. Na przykład dowiedziałam się, że uważa BMTH za "nie najgorszy zespół i jak bedzie koncert w Polsce czy w Niemczech, to możemy jechać" tak mamusiu, kocham Cię. I ogólnie jest nawet spoko, jeszcze muszę dodać, że w środę byłam w Warszawie, tak oo. Ok, na razie kończę, może jutro uda mi sie dodać jakąś notkę na jakie jest ten blog przeznaczony, o czym chcecie? Tylko nie mówić, że tunele, bo od tego jest Yuuki, dobra nieważne. Cześc.
gvjgjjjfhhghg